sobota, 17 czerwca 2017

XXX - Wypowiedzenie


Adresat : Życie
Nadawca : Złamana Dusza.
Szanowny Panie Żywocie,
Uprzejmie informuję,
Że składam wypowiedzenie.
Mam dość ciągłych nadgodzin,
Braku premii
I ciągłego lecenia po pensji
(która, tak szczerze mówiąc,
sama nakłania do pretensji).
Dość ciągłych oszczerstw
I obelg rzucanych w twarz.
Twe słowa, o Życie,
Ciążą mi niczym głaz
Zawieszony na sznurze
Porażek moich
Z powodu błędów Twoich
Przy wypełnianiu formularza.
Myliłeś mnie, Żywocie,
Z innymi pracownikami
I nie chwaliłeś za nic
Bo myślałeś, że to nie moje dzieła.
Dlatego teraz do ręki wzięłam
To pióro jakże szlachetne,
Pióro feniksa wyplute przez Etnę
I zamierzam skończyć ten koszmar senny
Który niczym ptak wredny
Ciągle kole mnie w oczy
Słowami "A fortuna kołem się toczy".
Z poważaniem, Złamana Dusza.

wtorek, 21 lutego 2017

Wiersz XXIX - Poznanie siebie

Przed snem, na - zdaje Ci się - krótką chwilę
odcinasz się od wszystkich i wyruszasz na spotkanie siebie.
Przymykasz oczy, zwalniasz oddech
i odpływasz w niebyt, wchodząc przez
 - do tej pory zatrzaśnięte - 
ciężkie, okute drzwi.

Widzisz ciemność
tak niezmierną, że właściwie oblewa Cię strach,
bo nie możesz znaleźć wyjścia
i masz wrażenie, że kończy Ci się czas

Znalazłeś pudełko z napisem "ja"
Otwierasz, a z niego, jak pajacyk,
wypływa  gwałtownie strumień niezrozumiałych sentencji,
a każdą z nich chciałbyś ujarzmić. 
Tylko od czego zacząć?

Wybierasz jedną - przykleiła się do niej druga,
do niej następna, i kolejna, i kolejna.
Jesteś cały zaplątany, od góry do dołu.
Jest ich tak wiele, 
a Ty masz tak mało czasu...
nie możesz oddychać.

Nagle - poprzez te krępujące więzy -
docierasz do drugiego pudełka, z napisem "myśli".
W zasadzie masz je na wyciągnięcie ręki,
tak jak "uczucia" i "marzenia"...
ale nie masz już siły ich otwierać.

I tak, z wielkim trudem, 
upychasz wiązki niekończących się zdań,
by - ledwo przeżywszy ten koszmar - 
zakończyć proces poznawania siebie
i położyć się spać.

czwartek, 15 września 2016

Piosenka VI - Tajemniczy ogród

W pewnym ogrodzie są tajemne drzwi.
Klucz do tych drzwi leży na oknie.
Przez okno widać pejzaż tak niesamowity,
że nie sposób opisać jego piękno słowami
nawet tak barwnie malowanymi
jak te tutaj.

W ogrodzie szepczą ludzkim głosem drzewa,
płaczą żałośnie w samotnej głuszy
I proszą tak słodko, tak lekko jak piórko
by zajrzeć do nich choć na krótką chwilę
i poświęcić im najskrytsze marzenia
i najdroższe sny, utkane z pajęczyny pragnień.



       
        Tajemniczy ogrodzie, o milionie odsłon
        odkryj przed światem swe tajemnice
        Cudowny skrybo, co bujasz w obłokach
        uchwyć cud tego stworzenia.

W ogrodzie kwitną setki róż
oraz ta jedyna, z Małego Księcia.
Spacerują tysiące zwierząt
i ten jeden lis, oswojony przez małego chłopca.
Gdy zapada noc, ogród mieni się milionem barw
i tym jednym światłem księżyca w nowiu.

Ogrodzie ze snów i utkany z marzeń
zabierz mnie tam, gdzie jest początek i koniec.
Gdzie nie ma ciemności, jest tylko światło.
Gdzie nie ma smutku, jest tylko radość.
Gdzie nie ma bólu, jest tylko ulga.
Gdzie nie ma brzydoty, jest tylko piękno w najczystszej postaci.
Gdzie jest tylko czysta esencja szczęścia.

        Tajemniczy ogrodzie, o milionie odsłon
        odkryj przed światem swe tajemnice
        Cudowny skrybo, co bujasz w obłokach
        uchwyć cud tego stworzenia.
       
        Tajemniczy ogrodzie, o milionie odsłon
        odkryj przed światem swe tajemnice
        Cudowny skrybo, co bujasz w obłokach
        uchwyć cud tego stworzenia.


poniedziałek, 11 lipca 2016

Wiersz XXVIII - Modlitwa nocna

W okowach nocy, pod pierzyną wspomnień,
do głowy wkradł się strach.
Chwycił za gardło, cisnął o ścianę...
Smutno zakrakał ptak.

W  dźwiękach śpiewu, pośród mroku,
przypomniał parę spraw :
to co było, to, co będzie,
co tyczyło "nas".

Przepiękny kruku,
co pióra Twe w poświacie lśnią :
zabierz me serce, daleko, daleko,
na samo jeziora dno.

~~*~~


eteryczna

środa, 29 czerwca 2016

Piosenka V-Kołysanka

Przez okno wpadł promyk słońca,
oświetlił Twoją twarz
spłynął z parapetu
i wrócił do mnie.
Wtuliłam go w policzek
uśmiechając się pod nosem :
ślicznie wyglądasz zaspany
z potarganymi włosami.

Ref. Śpij, kochany, śpij
niech nie niepokoją Cię złe sny.
Opowiem Ci baśń, a Ty już tylko śnij-
skończy się szczęśliwie, obiecuję Ci.

Zza okna dobiegł nas dziecięcy śmiech
i odbił się od ścian.
Przyprawił Cię o uśmiech,
który dobrze znam.
Powieliłam go. Tak, wiem,
ja też kiedyś go wywołam
gaworząc do swojej pociechy,
szczęśliwa jak nigdy przedtem.

Śpij, kochany, śpij
niech nie niepokoją Cię złe sny.
Opowiem Ci baśń, a Ty już tylko śnij-
skończy się szczęśliwie, obiecuję Ci.

Spałam spokojnie, Ty też,
gdy uśmiechnęło się do mnie słońce z nieba.
Przytuliłam się mocniej,
powróciwszy do świata snu.
Śnił mi się ganek, a na nim my
w fotelach bujanych, kołysząc miarowo.
Uśmiechnęłam się do Ciebie, zobaczyłam błysk
w tych starych, zmęczonych oczach.
Potem uniosłeś drżącą dłoń
i dotknąłeś mojego siwego pasma włosów.

Śpij, kochany, śpij
niech nie niepokoją Cię złe sny.
Opowiem Ci baśń, a Ty już tylko śnij-
skończy się szczęśliwie, obiecuję Ci.

Śpij, kochany, śpij...
niech nie niepokoją Cię złe sny.
Opowiem Ci baśń, a Ty już tylko śnij-
skończy się szczęśliwie, obiecuję Ci.

~*~
eteryczna

Tę kołysankę napisałam dla pewnego idioty, którego kocham, a który nie umiał tego docenić.

sobota, 19 grudnia 2015

Wiersz XXVII - Sztuka VI aktów

(akt I)
Mówisz, a ja to czuję.
Pytam, choć znam odpowiedź.
TRZASK!
Opada kurtyna.
(koniec aktu I )

Zadano ostateczny cios.
Prosto
w odsłonięte
bezbronne
serce.

***

(akt II)
przez jedną mili-mikro-nanosekundę
(choć nikt nie wie, ile to jest)
świat zamiera, nie wydawszy z siebie choćby lichego tchnienia
(o ile świat może wydać tchnienie...nieistotne)
cisza.
w tej ciszy -
gonitwa myśli
napędza ją poczucie winy
winy, która ciąży jak ołów
i ciągnie
w dół, szeroki i głęboki
jak grób.
(koniec aktu II)

***

(akt III)
parada wspomnień.
boli bardziej, niż byś się spodziewał.
tych kilka sentencji,
kilka uśmiechów,
kilka powiedzonek,
uścisków
a ich brak
rozrywa
małą, bezbronną, już wystarczająco poszarpaną duszę
(choć nikt z nas nigdy jej nie widział, po prostu wierzymy w to, że jest_
na pół.
(koniec aktu III)

***

(akt IV)
świadomość błędu
łamie eteryczne płuca
gniecie metafizyczne kości
ostudza duchową krew
i pozbawia realnego tchu
(choć pewnie teraz nikt nie wie, o czym mówię...i dobrze)
Odejdź
Przestań
PROSZĘ
wróć...
dlaczego?
(a chcesz znać odpowiedź?)
nie.
(koniec aktu IV)

***

(akt V)
gorące łzy spływają po wysuszonych już szorstkich policzkach
(łzy pewnie z fizycznego punktu widzenia nie mogą być gorące)
ściśnięte, zdarte gardło opowiada swą smutną historię
przez żałosne, przerażające skrzeczenie
i niewypowiedziane słowa
na końcu języka
ramiona owijają się ciasno wokół ciała
oplatają je jak sznur
próbując zdusić bezbrzeżny ból
(koniec aktu V)

***

(akt VI-ostatni)
puste oczy
twarz bez emocji
stworzony mur wokół własnej duszy
kruche serce
zaszyte na szybko
przez chirurga amatora.
Obrońca? Ja.
Wróg? Każdy. W szczególności Bóg.
(koniec aktu VI-ostatniego)

Koniec spektaklu.

~*~
Ten wiersz jest dla mnie szczególny. Powstał zaraz po tym, jak dowiedziałam się, że zmarł mój wujek.
Wujek, ksiądz, misjonarz, opiekun, stróż, przewodnik. Moje wsparcie.
Widywałam go rzadko. Prawie w ogóle. Ale wiecie...kochałam tego człowieka. Całym sercem. To była jedyna osoba, w której ustach słowa "codziennie się za Ciebie modlę. Codziennie." nie brzmiały fałszywie. Człowiek im wierzył i czuł się ważny. Kochany. Taki, jakim jest.
To był jedyny człowiek, który tak się uśmiechał. Miał taki ciepły głos. Kiedy się śmiał, wraz z nim śmiał się cały świat. A teraz zniknął. Pozostał po nim tylko różaniec i zawołanie "moja pieszczoszka".
Nigdy nie lubiłam modlitwy różańcowej. Ale teraz za każdym razem gdy biorę jego pamiątkę z ulubionej misji, kiedy biorę ten przepiękny różaniec z meksyku nie widzę kunsztownego prezentu i okazałej biżuterii. Czuję jego perfumy, widzę jego uśmiech, słyszę jego śmiech. Widzę go jako świętego, mojego anioła stróża.

Byłam na jego pogrzebie. Płakałam całą uroczystość. Patrzyłam na jego ciało w trumnie i nie mogłam w to uwierzyć. Liczyłam, że to zły sen. Że to żart. Że zaraz wstanie i powie "no przecież jeszcze nie umieram".
Umarłeś wujku. W najmniej odpowiednim dla mnie momencie. Ale... cieszę się. Jest Ci na pewno dobrze. Musi być.

Ale piszę to w innym celu.

Przed jego śmiercią był tydzień w szpitalu. Czułam, że powinnam tam pojechać. Powinnam wsiąść w busa i go odwiedzić. To tylko 100 km.
Ale babcia powiedziała, że nie należy go odwiedzac. Że czuje się źle i lepiej go nie męczyć.
Nie posłuchałam się intuicji i nie pojechałam. Dwa dni później zmarł. W noc przed jego śmiercią miałam się wyjątkowo pomodlić za jego zdrowie. Zapomniałam. Przypadek? Nie wiem. Nie jestem osobą bardzo religijną. Modlę się tylko w awaryjnych sytuacjach. Ta taka była...a ja zapomniałam.
Macie pojęcie jak źle się z tym teraz czuję? Oddałabym cholernie duzo, by po raz ostatni się do niego przytulić. By chociaż raz powiedzieć mu, że go kocham.
Chciałam by mi udzielił ślubu. Tak bardzo było to dla mnie ważne. Nawet nie mam narzeczonego! Ale chciałam, by to ON udzielał mi tego ważnego sakramentu. I nic z tego.

To mój apel do wszystkich. Nie czekajcie z odwiedzinami, gdy ktoś jest chory. Szczególnie, gdy macie złe przeczucia. Bo później będziecie żałować.

~eteryczna

poniedziałek, 23 listopada 2015

Wiersz XXVI - Pustka



Pustka

Wszechobecna pustka
zagościła w mych progach.
Nie pytała o zgodę.
Przyszła niechciana i znienawidzona.

Podąża za mną jak cień.
Wymyka się spod mojej kontroli
i wkracza w każdy aspekt życia.
Ciekawe, kiedy je przejmie…

Ogarnęła mnie pustka.
W głuchej ciszy wołam.
Gdzie jest Bóg?
Gdzie jest, gdy go nie ma?

Błądzę bezsilnie szukając odpowiedzi.
Staram się dociec, co nim kieruje.
Pozwala na coś takiego. Pozwala na ból.
Nie chcę czuć bólu.

Może jednak pustka nie jest taka zła?
Wyparta z emocji nie czuję radości
ale i ból trzyma ręce z dala.
Może taki stan jest… dobry?

Nie wiem, kto teraz mówi.
Ja czy szatan.
Okrążamy się nawzajem,
próbujemy pokonać.

Czuję się pusta.
Nie zależy mi już, żeby wygrać.
Zasypiam. Do snu
kołysze mnie miarowe kapanie krwi.

Obietnica szczęścia?
A może spokoju?
Nie wiem.
Wiem, kto wygrał ten pojedynek.

Pustka.

~~~*~~
eteryczna

Wiersz XXVIII - Modlitwa nocna

W okowach nocy, pod pierzyną wspomnień, do głowy wkradł się strach. Chwycił za gardło, cisnął o ścianę... Smutno zakrakał ptak. W  dźwi...