Wiersz XXVII - Sztuka VI aktów

(akt I)
Mówisz, a ja to czuję.
Pytam, choć znam odpowiedź.
TRZASK!
Opada kurtyna.
(koniec aktu I )

Zadano ostateczny cios.
Prosto
w odsłonięte
bezbronne
serce.

***

(akt II)
przez jedną mili-mikro-nanosekundę
(choć nikt nie wie, ile to jest)
świat zamiera, nie wydawszy z siebie choćby lichego tchnienia
(o ile świat może wydać tchnienie...nieistotne)
cisza.
w tej ciszy -
gonitwa myśli
napędza ją poczucie winy
winy, która ciąży jak ołów
i ciągnie
w dół, szeroki i głęboki
jak grób.
(koniec aktu II)

***

(akt III)
parada wspomnień.
boli bardziej, niż byś się spodziewał.
tych kilka sentencji,
kilka uśmiechów,
kilka powiedzonek,
uścisków
a ich brak
rozrywa
małą, bezbronną, już wystarczająco poszarpaną duszę
(choć nikt z nas nigdy jej nie widział, po prostu wierzymy w to, że jest_
na pół.
(koniec aktu III)

***

(akt IV)
świadomość błędu
łamie eteryczne płuca
gniecie metafizyczne kości
ostudza duchową krew
i pozbawia realnego tchu
(choć pewnie teraz nikt nie wie, o czym mówię...i dobrze)
Odejdź
Przestań
PROSZĘ
wróć...
dlaczego?
(a chcesz znać odpowiedź?)
nie.
(koniec aktu IV)

***

(akt V)
gorące łzy spływają po wysuszonych już szorstkich policzkach
(łzy pewnie z fizycznego punktu widzenia nie mogą być gorące)
ściśnięte, zdarte gardło opowiada swą smutną historię
przez żałosne, przerażające skrzeczenie
i niewypowiedziane słowa
na końcu języka
ramiona owijają się ciasno wokół ciała
oplatają je jak sznur
próbując zdusić bezbrzeżny ból
(koniec aktu V)

***

(akt VI-ostatni)
puste oczy
twarz bez emocji
stworzony mur wokół własnej duszy
kruche serce
zaszyte na szybko
przez chirurga amatora.
Obrońca? Ja.
Wróg? Każdy. W szczególności Bóg.
(koniec aktu VI-ostatniego)

Koniec spektaklu.

~*~
Ten wiersz jest dla mnie szczególny. Powstał zaraz po tym, jak dowiedziałam się, że zmarł mój wujek.
Wujek, ksiądz, misjonarz, opiekun, stróż, przewodnik. Moje wsparcie.
Widywałam go rzadko. Prawie w ogóle. Ale wiecie...kochałam tego człowieka. Całym sercem. To była jedyna osoba, w której ustach słowa "codziennie się za Ciebie modlę. Codziennie." nie brzmiały fałszywie. Człowiek im wierzył i czuł się ważny. Kochany. Taki, jakim jest.
To był jedyny człowiek, który tak się uśmiechał. Miał taki ciepły głos. Kiedy się śmiał, wraz z nim śmiał się cały świat. A teraz zniknął. Pozostał po nim tylko różaniec i zawołanie "moja pieszczoszka".
Nigdy nie lubiłam modlitwy różańcowej. Ale teraz za każdym razem gdy biorę jego pamiątkę z ulubionej misji, kiedy biorę ten przepiękny różaniec z meksyku nie widzę kunsztownego prezentu i okazałej biżuterii. Czuję jego perfumy, widzę jego uśmiech, słyszę jego śmiech. Widzę go jako świętego, mojego anioła stróża.

Byłam na jego pogrzebie. Płakałam całą uroczystość. Patrzyłam na jego ciało w trumnie i nie mogłam w to uwierzyć. Liczyłam, że to zły sen. Że to żart. Że zaraz wstanie i powie "no przecież jeszcze nie umieram".
Umarłeś wujku. W najmniej odpowiednim dla mnie momencie. Ale... cieszę się. Jest Ci na pewno dobrze. Musi być.

Ale piszę to w innym celu.

Przed jego śmiercią był tydzień w szpitalu. Czułam, że powinnam tam pojechać. Powinnam wsiąść w busa i go odwiedzić. To tylko 100 km.
Ale babcia powiedziała, że nie należy go odwiedzac. Że czuje się źle i lepiej go nie męczyć.
Nie posłuchałam się intuicji i nie pojechałam. Dwa dni później zmarł. W noc przed jego śmiercią miałam się wyjątkowo pomodlić za jego zdrowie. Zapomniałam. Przypadek? Nie wiem. Nie jestem osobą bardzo religijną. Modlę się tylko w awaryjnych sytuacjach. Ta taka była...a ja zapomniałam.
Macie pojęcie jak źle się z tym teraz czuję? Oddałabym cholernie duzo, by po raz ostatni się do niego przytulić. By chociaż raz powiedzieć mu, że go kocham.
Chciałam by mi udzielił ślubu. Tak bardzo było to dla mnie ważne. Nawet nie mam narzeczonego! Ale chciałam, by to ON udzielał mi tego ważnego sakramentu. I nic z tego.

To mój apel do wszystkich. Nie czekajcie z odwiedzinami, gdy ktoś jest chory. Szczególnie, gdy macie złe przeczucia. Bo później będziecie żałować.

~eteryczna

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie I - Tak chciałby ją zapamiętać – roześmianą, w sukience z balu szóstoklasisty i koczku na głowie...

01.01.2013 i Opowiadanie III

Wiersz I - Bądź po prostu sobą